![]() |
tu jeszcze listopadowy kraków |
Kraków lubię coraz bardziej. Najbardziej ten nocny i bez spleenu. Może byc nawet wyjątkowo mroźny i upojony. Dla mnie właściwie taki bezczas beztrosk. Ucieczka od zabieganego życia bez czasu na przystanek. Jak Narnia. Szafa jednak nieco bardziej zatłoczona i potrafi spóźniac się 30 minut. Konwersacje współpodróżnych rekompensują wszelkie niedogodności.
Kraków urzeka małymi kinami ('Rzeź' jest świetna!) i angielskimi turystami w eleganckich melonikach (ewentualnie dodatkowo różowych uszach), szykujących swojemu przycjacielowi małe Kac Vegas. W końcu udało mi się dotrzec na Kazimierz. Odmarznięte uszy i stopy nie pozwoliły na dłuższą penetrację tych terenów. Jest po co wrócic.
Jednak najbardziej w Krakowie lubię pewne studenckie mieszkanie z całym jego bałaganiarskim dobrobytem. Kocham tę komunę. Współbiesiadnictwo. Wspólne gotowanie, przypalanie, otwieranie puszek z pomidorami za pomocą młotka i śrubokrętu, mieszanie, zmywanie, oglądanie, słuchanie, wspólny śmiech i nocne dyskusje, bliskośc rynku i sklepu nocnego, domowej roboty nalewki i pukanie w drzwi sąsiadującej amerykanki. Bezcenne.

![]() |
Ten miał jedynie 40%. Nikt nie podjął ryzyka zmierzenia się z 65%. |
relacja nieco bardziej szczegółowa z wyprawy krakowskiej: http://archistka.blog.pl/
2 komentarze:
HAHAHAH. To śmieszne, bo dzięki wam na parę dni te mieszkanie zamienia się w takie cudo, gdzie z niewielu dziwnych składników skleca się boskie jedzenie, które zakrapia się różnymi pysznymi rzeczami. To nie Kraków czyni ten czas wyjątkowym i na pewno nie moje mieszkanie, ale my sami, za co kocham was najbardziej na świecie.
powzolze zapytam jeszcze ( odnosnie tych studiow magisterkich w francji) jakie sa wymagania co do nich? tzn chodzi o to czy licenjat ukonczony na polskiejuczelni obliguje do podjecia magsteri ta ( tzn czy wszytskie kierunki?) no i czy sa jakies wymagania, trzeba pewnie przedlkozyc jakis dokument znajomosci jezyka? Jakie wyagania jeszcze?
Prześlij komentarz