Wchodząc dziś na stornę główną Google natknęłam się (no dobra, pewnie nie tylko ja;p) na
Le baiser de l’Hôtel de Ville. O ile to zdjęcie oczywiście było mi znane i można je dostac za 2 euro w dużym formacie u każdego bookinisty znad Sekwany, to sama postac Roberta Doisneau już nie zupełnie.Zaintrygowana postanowiłam wygooglowac tego jegomościa. I muszę wam powiedziec, że było warto!
 |
fot.Robert Doisneau |
Otóż okazało się, iż Robert Doisneau jest jednym z najbardziej cenionych i znanych fotografów francuskich. Urodził się w roku 1912 w podparyskiej Gentilly, zmarł w 1994 w Montrouge. Obok Willy'ego Ronis i Eduardo Boubata był głównym reprezentatem nurtu francuskiej fotografii humanistycznej. Stworzył wiele reportaży fotograficznych publikowanych w Life czy też Paris Match. Według wujka google przyjaźnił się też z Bressonem, którego też niedawno zdarzyło mi się odkryc. I rzeczywiście koncpecja decydującego momentu pasuje do niektórych fotografii Doisneau jak ulał!
Większośc jego zdjęc to po prostu czarno-białe klatki z codziennego życia francuskich ulic. Są one proste i bezpretensjonalne, a jednocześnie bardzo subtelne i urocze. Był fotografem zwykłych ludzi znanym ze swojej ogromnej sympatii do drugiego człowieka.
Wolałam chyba jednak nie wiedziec, że
Pocałunek pod Ratuszem nie jest wyrwaną z paryskiego zgiełku chwilą czułości dwojga młodych ludzi, których Doisneau uchwycił na swej fotografii, tylko zainscenizowaną sceną. Smuteczek.
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
 |
fot.Robert Doisneau |
2 komentarze:
Jej. Ładnie skaczą z naszego mostu. Cherie ja chcę do Paryża!!! ooo. I też nie chciałam wiedzieć, że to udawane. nic już nie jest prawdziwe od pomidora po zdjęcie. Smuteczek.
Ach a sądziłam że tylko ja byłam tym faktem tak zawiedziona (a dowiedziałam się o tym chyba z jakiegoś podręcznika do nauki języków, kilka lat temu). Fotokopia Doisneau wisi u mojej babci w domu i ,,robi klimat". Lubię baaaardzo choć przez ten wpis jest mi jeszcze bardziej smutno, że mojego Paryża nadal nie widać na horyzoncie. :<
Prześlij komentarz